sztormu po to, by ratować rybaków i żeglarzy, pomyślała Lucy.

legło w gruzach albo stanęło na głowie. Potarł dłonią zarośnięty podbródek i usiłował się
Odetchnęła głęboko, uspokoiła się.
– O, cholera – zaklął Bledsoe.
Włączył się do ruchu. Czuł wściekłość na myśl o ostatnich żądaniach Delilah. Skręcił w
normalne zjawiska. Na miłość boską, Bentzowi śmierć zajrzała w oczy, więc O1ivia dawała
Morderczyni rzuca kotwicę.
drzwiczki, siadł za kierownicą, przekręcił kluczyk w stacyjce, żeby uruchomić klimatyzację.
Tak dawno temu... A teraz Bentz miał wątpliwości, czy w trumnie pod granitowym
myślę sobie, upychając włosy pod czapeczką baseballową. Tak więc po chwilach ryzyka
– A to drań – mruknął Bentz.
Ach, tak. - Niech zgadnę - powiedziała Caitlyn, próbując pohamować wzburzenie. - Chciałaby pani przeprowadzić ze mną wywiad. Może nawet na wyłączność? - Myślałam, że miałaby pani ochotę przedstawić swoją wersję wydarzeń. - Teraz głos Nikki był ostrzejszy. - To są różne wersje? Poza tym myślę, że nie ma o czym mówić. - Oczywiście, że jest o czym. Pani mąż był bardzo wpływowym człowiekiem, a policja zdaje się podejrzewa morderstwo lub samobójstwo. Miałam nadzieję, że zechce pani wyjaśnić pewne kwestie. - Byliśmy w separacji. - Caitlyn ugryzła się w język. Jej życie osobiste nie powinno nikogo obchodzić. - Ale wciąż byliście małżeństwem. Nie odpowiedziała. - W każdym małżeństwie są lepsze i gorsze chwile - powiedziała Nikki Gillette przymilnie, tonem zachęcającym do zwierzeń. Pułapka nie zadziałała. Caitlyn była wkurzona. - Zgadza się, i są to prywatne sprawy, więc pozostańmy przy „bez komentarza”. - Ale... Najwyższa pora to skończyć. - Niech pani posłucha, pani Gillette. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Proszę więcej nie dzwonić. - Z trzaskiem odłożyła słuchawkę, zanim tamta zdążyła zaprotestować. Natychmiast znów rozległ się dzwonek. - Cholera! - Podniosła słuchawkę, odłożyła ją i włączyła automatyczną sekretarkę. Jeśli zadzwoni Kelly, to zostawi wiadomość, a jeśli nie, to Caitlyn pojedzie do domu nad rzeką i spróbuje ją odnaleźć. Była coraz bardziej zdesperowana. Na miłość boską, Kelly, oddzwoń. Nalała sobie do szklanki herbatę z lodem, upiła łyk, opadła na krzesło przy kuchennym stole i objęła głowę rękami. Co się stało wczorajszej nocy? Jak to możliwe, że śniła jej się śmierć Josha? Skąd ta krew w sypialni? Głowa jej pulsowała, lód topił się w prawie nietkniętej herbacie. Pamięta, że pojechała do centrum i zaparkowała na River Street przy parku Emmet. Tak... to na pewno. Zamknęła oczy, próbując przeżyć jeszcze raz wczorajszą noc. Ból rozsadzał jej głowę. Zniekształcone obrazy miasta nocą wirowały jak szalone. Światła neonów. Łódki na rzece. Tłum ludzi na ulicy. Z trudem usiłowała poskładać skrawki wspomnień, jak przez mgłę pamiętała, że przeszła przez ulicę na czerwonym świetle, a wyjeżdżająca zza rogu taksówka zatrąbiła wściekle. Minęła Cotton Exchange, stary budynek giełdy bawełny, a potem brukowanym chodnikiem poszła nad rzekę. Pamiętała jej zapach i widok wolno płynącej wody. Minęła tłum ludzi, sklepy i weszła do baru. Dlaczego Kelly umówiła się z nią na spotkanie, a potem nie przyszła? A może wcale się nie umawiała? Czemu Caitlyn nic nie pamięta? Czy jakimś cudem znalazła się w domu Josha? Dobry Boże, gdzie wczoraj była?
– Dzwoniłem do Kristi i wszystko jej powiedziałem – ciągnął. – Zgadnij, kto oszalał z
– Chyba się nudzisz, skoro uważasz, że poniedziałek to okazja do świętowania.
informację od Montoi.
www.podloga-drewniana.edu.pl/page/2/

uwodzicielem i hedonistą.

dziwny, niesamowity dźwięk.
Jeszcze tego jej brakowało – nieoczekiwanej wizyty. Wyszła z basenu. Była całkiem
Bramę minęła właśnie furgonetka, z przodu siedziało dwóch mężczyzn.
Gdzie w Europie jest największy dobrobyt gospodarczy?

Zbierała poszczególne zdjęcia wypływające z klatki. – Nie, nie, nie! Tak nie może być! Nie

Wolał jednak, żeby czuła się zawiedziona, niż była
Gdy wyciągnął rękę i dotknął jej twarzy,
- Przepraszam, Christopherze. Sądziłam, że
Czy sprzedaż akcji i udziałów w spółkach jest opodatkowana VAT?

210

Objęła go za szyję.
- Ale my chcemy Amy! - jęczał Jeremiah.
na prezent urodzinowy, no i zapomnieli go ładnie zapakować.
www.meblekuchennesklep.net.pl/page/2/